26.07 środa - nad jeziorem.
* Oczami Loli *
- Pomocy - krzyknęłam. -Co jest ? - odezwał się Adam.
- Ula ,ona się topi - wysapałam z płaczem.
- Kurwa mać - opiekun wparował do wody. Dziewczyny przestraszone pobiegły do obozu.
- Hubert dawaj koce - Krzyknął Adam do chłopaka stojącego na brzegu.
Stałam w wodzie po kostki cała naga, patrząc jak opiekun reanimuje Belle.
- Chodź mała - Hubert podszedł do mnie z ręcznikiem i wziął na ręce.
- Czy ona ... - nie dokończyłam, bo zemdlałam w jego ciepłych ramionach .
***
Obudziłam się w jakimś szałasie.
- O Boże, Bella - krzyknęłam przypominając sobie co się stało.
- Spokojnie nic jej nie jest ,leży w szałasie waszego opiekuna - teraz zauważyłam Huberta siedzącego
przy mnie. U Adama w szałasie i to jeszcze cała naga.
- Ups!!! Hubert mnie widziała nago - byłam niestarannie owinięta jakimś męskim ładnie pachnącym ręcznikiem tak, że miałam prawie odkryte piersi.
- Zawsze spotykamy się w niezwykle dziwnych sytuacjach - zmieniłam temat.
- Nie będzie tak, jeśli dasz się zaprosić na spacer i lody czekoladowe oczywiście - powiedział słodko
- To jak, zgadzasz się? - zapytał jeżdżąc po mnie tym swoim powalającym wzrokiem ...
- Czy to ma być zaproszenie na randkę? - okryłam się dokładniej. - Jeśli chcesz tak to nazwać, to oczywiście - uśmiechnął się tajemniczo. - Yhm, tylko załatw mi pozwolenie - mruknęłam.
- To jutro wieczorem o 20.00, będę na ciebie czekał przed szałasem - musnął moją dłoń palcem, ale wystarczyło tyle, że przeszły po mnie ciarki.
- Dobrze, a teraz się odwróć bo muszę się ubrać i odwiedzić Ulę.
- Ale ja już cię widziałem nago, nie masz się czego wstydzić.
- Hahaha, ale z ciebie żartowniś - dostał ode mnie poduszką. Zamiast i oddać, podbiegł do mnie i zaczął namiętnie całować. Na początku próbowałam go odepchnąć, ale nie potrafiłam mu się oprzeć.To było takie niesamowite uczucie.
- Kocham cię Hubert - pomyślałam odwzajemniając pocałunek. CIUM CIUM CIUM
* * *
- Jeny, tak bardzo się o ciebie martwiłam, na szczęście Adam cię uratował - przed chwilą minęłam
się z nim w szałasie. - Mówił mi - uśmiechnęła się niewinnie.
- Czemu się topiłaś, przecież umiesz świetnie pływać? - zapytałam.
- Pamiętam, że przed tym kłóciłam się z Sandrą ... o cholera to ona mnie topiła - wydusiła.
- Jaka szmata, nie podejrzewałabym tego nawet.
- Ona jest zazdrosna o to, że Adam mnie woli niż ją - powiedziała z sarkazmem.
- Musisz mu o tym powiedzieć i się zemścić - nalegałam. - Tak zrobię. Co tam z Hubertem - zmieniła temat. - Jakim Hubertem ...- udawałam, że nie wiem o co jej chodzi.
- Przecież widziałam.To nie wygląda na przelotną znajomość - Bella uśmiechnęła się z troską jak siostra.
- Zaprosił mnie na randkę i chyba się w nim zakochałam - szepnęłam.
- UUU no ładnie, to tak jak ja i Adam.
- Ale ja nie wiem czy on to samo czuje do mnie. Może tylko mnie lubi i robi to z dobroci- powiedziałam smutno.
- Ej, ja widziałam jak on na ciebie patrzy. Nie da się ukryć, że się w tobie zakochał. Na razie nic mu nie mów nich on zacznie - od razu poprawił mi się nastrój.
- Ty to jesteś wszystkowiedząca - wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Tam,tam, taram, tam, tam, taram - śpiewała Bella. - To ma twój czy mój ślub ...
sobota, 24 marca 2012
wtorek, 20 marca 2012
Rozdział 3
26.07 czwartek - Jezioro w pobliżu obozu na Mazurach.
*Oczami Belli*
-Dziewczyny idziemy nad jezioro-powiedział opiekun. On jest taki cudowny, i też zajmuje się poezją.
-Ok. Dobrze-powiedziałyśmy chórem.
-I weźcie ze sobą stroje kąpielowe-mrukną wychodząc.
-Uuu...w końcu będziemy mogły się wykąpać...-krzyknęłam uradowana.
Po 15 min. byłyśmy gotowe. Do jeziora nie było daleko, szłyśmy jakieś pół godz.
-Jesteśmy na miejscu, rozłóżcie koce i możecie wchodzić do wody-powiedział Adam świecąc oczkami.Uśmiechnęłam się do niego.UUU puścił mi oczko.
-Niech się pan odwróci-krzyknęła Lola ściągając bluzkę.
-Yh.Ale ja muszę was pilnować, gdybyście...-nie dokończył.
-Mamy zamiar kąpać się nago-uśmiechnęłam się do niego słodko-Prawda dziewczyny?
-No jasne, oczywiście-krzyczały ucieszone dziewczyny.Grupa składa się 10 ( 16-17 lat ) dziewczyn.
-No dobrze odwrócę się, ale tylko na chwilę żebyście mogły się rozebrać.Tylko proszę siedzieć w wodzie po samą szyję, gdy będziecie wychodzić to krzyczcie.
Szybko wskoczyłyśmy do lodowatej wody.
-Ale czadowsko, kąpiemy się nago przy facecie-powiedziała mi do ucha Lola.
-Prz przystojnym facecie.-poprawiłam ją.
Grałyśmy w piłkę.Adam cały czas na mnie zerkał.Pomachałam mu.Poczułam, że ktoś ciągnie mnie do tyłu.
-Co ty kurwa robisz?-zapytała wkurzona Sandra.
-Flirtuję z Adamem?!-Wyszarpnęłam rękę z jej uścisku/
-On jest mój.
-Jakoś on tak nie uważa-odpyskowałam jej.To ja go kocham!!!
-Adam nie lubi takich modniś jak ty-wykrzyczała mi prosto w twarz.
-Przynajmniej nie jestem nie jestem taką wieśniarą-uśmiechnęłam się złośliwie.
-Coś ty powiedziała.Zabiję cię!!!-Idiotka rzuciła się na mnie.Pociągnęła mnie za włosy, ciągnęła w dół.Chciała mnie utopić.Musiałam się ratować, ale z tak grubym babskiem nie miałam szans.Zachłysnęłam się wodą, poczułam że spadam...
***
Obudziłam się w jakimś szałasie.Odwróciłam się.Był za mną Adam.Szybko popatrzyłam na mój ubiór.
Ups... byłam w jakiejś koszuli.Zaczęłam ją naciągać na uda.Chłopak zaśmiał się.
-Jak się czujesz?-zapytał z troską w głosie.
-Nie wiem.Jakoś dziwnie.
-Mogę to zmienić-uniosłam jedną brew do góry.Pochylił się i mnie pocałował.Wow...on mnie, też kocha.
-Ula!Nic ci nie jest?-wparowała do szałasu Karolina.Odsunęłam się od Adama.
-Nie, ale opowiedz mi co się stało?-poprosiłam.Ukochany wyszedł.Zostałyśmy same.
*Oczami Belli*
-Dziewczyny idziemy nad jezioro-powiedział opiekun. On jest taki cudowny, i też zajmuje się poezją.
-Ok. Dobrze-powiedziałyśmy chórem.
-I weźcie ze sobą stroje kąpielowe-mrukną wychodząc.
-Uuu...w końcu będziemy mogły się wykąpać...-krzyknęłam uradowana.
Po 15 min. byłyśmy gotowe. Do jeziora nie było daleko, szłyśmy jakieś pół godz.
-Jesteśmy na miejscu, rozłóżcie koce i możecie wchodzić do wody-powiedział Adam świecąc oczkami.Uśmiechnęłam się do niego.UUU puścił mi oczko.
-Niech się pan odwróci-krzyknęła Lola ściągając bluzkę.
-Yh.Ale ja muszę was pilnować, gdybyście...-nie dokończył.
-Mamy zamiar kąpać się nago-uśmiechnęłam się do niego słodko-Prawda dziewczyny?
-No jasne, oczywiście-krzyczały ucieszone dziewczyny.Grupa składa się 10 ( 16-17 lat ) dziewczyn.
-No dobrze odwrócę się, ale tylko na chwilę żebyście mogły się rozebrać.Tylko proszę siedzieć w wodzie po samą szyję, gdy będziecie wychodzić to krzyczcie.
Szybko wskoczyłyśmy do lodowatej wody.
-Ale czadowsko, kąpiemy się nago przy facecie-powiedziała mi do ucha Lola.
-Prz przystojnym facecie.-poprawiłam ją.
Grałyśmy w piłkę.Adam cały czas na mnie zerkał.Pomachałam mu.Poczułam, że ktoś ciągnie mnie do tyłu.
-Co ty kurwa robisz?-zapytała wkurzona Sandra.
-Flirtuję z Adamem?!-Wyszarpnęłam rękę z jej uścisku/
-On jest mój.
-Jakoś on tak nie uważa-odpyskowałam jej.To ja go kocham!!!
-Adam nie lubi takich modniś jak ty-wykrzyczała mi prosto w twarz.
-Przynajmniej nie jestem nie jestem taką wieśniarą-uśmiechnęłam się złośliwie.
-Coś ty powiedziała.Zabiję cię!!!-Idiotka rzuciła się na mnie.Pociągnęła mnie za włosy, ciągnęła w dół.Chciała mnie utopić.Musiałam się ratować, ale z tak grubym babskiem nie miałam szans.Zachłysnęłam się wodą, poczułam że spadam...
***
Obudziłam się w jakimś szałasie.Odwróciłam się.Był za mną Adam.Szybko popatrzyłam na mój ubiór.
Ups... byłam w jakiejś koszuli.Zaczęłam ją naciągać na uda.Chłopak zaśmiał się.
-Jak się czujesz?-zapytał z troską w głosie.
-Nie wiem.Jakoś dziwnie.
-Mogę to zmienić-uniosłam jedną brew do góry.Pochylił się i mnie pocałował.Wow...on mnie, też kocha.
-Ula!Nic ci nie jest?-wparowała do szałasu Karolina.Odsunęłam się od Adama.
-Nie, ale opowiedz mi co się stało?-poprosiłam.Ukochany wyszedł.Zostałyśmy same.
poniedziałek, 19 marca 2012
Rozdział 2
25.07 środa -Obóz Harcerski na Mazurach.
* Oczami Loli *
- Jeny czyżbyśmy wracali się do epoki neolitu - pomyślałam wysiadając z autokaru.
Jechaliśmy cztery nudne godziny, bo kierowca prowadził 10 km/h, to jeszcze idziemy do
jakiegoś lasku. My niby mamy tutaj mieszkać?! W szałasach i bez porządnego WC.
- Dla mnie w sumie to niezła frajda - pomyślałam szturchając Belle łokciem.
- To co teraz robimy?- zapytałam przyjaciółkę patrząc się na pozostałe osoby,było ich spora grupka.
- Sądzę, że będą nas rozdzielać na jakieś grupy -odpowiedziała .
- Dobra, chodźmy się zapytać tego przystojnego opiekuna w jakiej jesteśmy grupie - pociągnęłam
ją za rękaw.
- Raczej ciasteczko do schrupania nie opiekun -rozmarzyła się Bella.
- Schrupiesz go jutro na śniadanie -mruknęłam.
- Dzień dobry - zaczęła Bella.
- Cześć, czegoś potrzebujecie dziewczyny? - zapytał uśmiechając się słodko.
- Nom, nie wiemy w jakiej jesteśmy grupie - powiedziałam.
- Proszę podać imię i nazwisko.
- Ula Collins, Karolina Dawson - przedstawiłyśmy się.
- Ty jesteś tą dziewczyną .która zajęła pierwsze miejsce w Konkursie Młodych Poetów . Obserwowałem twoje poczynania od początku i przyznam, że jesteś świetna - zwrócił się podekscytowany do Belli.
- Yyy ... tak to ja - odpowiedziała speszona Bella.
- Miło mi was poznać ,jesteście w mojej grupie ,,Różowe Pingwiny ''. Tam jest wasz szałas, o 19.00 mamy spotkane zapoznawcze w naszej grupie.
- Dzięki - mruknęła na pożegnanie Ula.W szałasie były dwie dziewczyny - pewnie lokatorki.
- WOW ! Są łóżka polowe, cztery szafki, stolik i dwie lampy naftowe. Nie jest tak źle - pomyślałam.
- Cześć, jestem Elena a to Sandra.
- Hej.Ula, Karolina - przywitałyśmy się.
- Jesteście w grupie z Adamem ...jakimś tam.Tym gościem stojącym przed szałasami -zapytała Sandra.
Widziałam iskierki w jej oczach i Belli .Wiadomo, że będzie zgrzyt jak dwóm dziewczynom podoba się jeden facet.
O 18. 00 była pyszna kolacja.Gdy poszłam odnieść talerz okazało się ,że kucharkami są ładni harcerze w moim wieku. Był też jeden starszy może 18 lat, normalnie ,, Cudu ''. Stałam tam z otworzona buzią i gałami na wierzchu.Od patrzenia się talerz wypadł mi z ręki i się potłukł. Schyliłam się, żeby to wysprzątać.
- Nie! Zostaw to, pokaleczysz się - powiedział chłopak ,,Apollo'' delikatnie dotykając mojej dłoni.
- OMG !!! On mnie dotknął, zaraz tu zemdleję -pomyślałam czerwieniąc się.Nie mogła oderwać wzroku od tego chłopaka ...
- W porządku ? - zapytał zatroskany.
- Tak. O cholera sorry za ten talerz - sapnęłam czerwieniąc się.
- Każdemu się może zdarzyć, a tak poza tym jestem Hubert - pomógł mi wstać.
Hubert- podoba mi się - zamyśliłam się. - A ty masz jakieś imię?
- Ech, Karolina jestem - rzuciłam szybko.
- Ładne imię - powiedział uwodzicielsko. - Dzięki. Miło było cie poznać -ruszyłam do stolika.
- Cała przyjemność po mojej stronie - krzyknął na pożegnanie. Jaki z niego dżentelmen.
- No w końcu, przytkało cię czy co!? - zapytała Bella.
- Miałam małą stłuczkę, ale nic mi nie jest - rzuciłam krótko. Nie chciałam nikomu mówić o Hubercie, przynajmniej jeszcze nie teraz.
- Ja cały czas gapię się na naszego opiekuna - mruknęła - i on też.
* * * *
W nocy nie mogłam spać.Głupio to zabrzmi, ale tęsknie za rodzicami - zastępczymi rodzicami.
Dwa lata temu dowiedziałam się, że jestem adoptowana. Chciałam przez to uciec z domu.
Bella mnie powstrzymała, chociaż ona też miała taki zamiar, ponieważ ojciec ją bił i molestował. Teraz mieszka tylko z mamą. Jesteśmy jak siostry. Cichutko wymknęłam się do lasku.
- Karolina, to ty ? - usłyszałam znajomy głos na sobą.
- Tak, a kto pyta? - powiedziałam z wahaniem. - To ja Hubert. Co ty tu robisz?
- Raczej co ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona.
- Usłyszałem czyjeś kroki. Myślałem, że się zgubiłaś- odpowiedział.
- Po prostu nie mogę zasnąć, więc wyszłam się przejść.
- Aha, ja też -uśmiechnął się słodko.
- Lepiej zgaś ta latarkę, bo ktoś nas zobacz.
- Boisz się, że nas razem nakryją - zapytała gasząc latarkę.
- Nie, tylko wolę tu posiedzieć niż w szałasie -odpowiedziałam.
- Wolę siedzieć z tobą - pomyślałam uśmiechając się do siebie.
- Powiedz mi coś o sobie jak już tu razem siedzimy - aha jak on to ,,razem '' akcentuje.
Zaczęłam mówić, nie lubię o sobie mówić, ale ufałam mu. Później on mówił o sobie, ale byłam tak wsłuchana w jego cudny głos, że nie rozumiałam za wiele. W końcu zasnęłam na ciepłym ramieniu Huberta. Jakimś cudem obudziłam się na swoim łóżku koło Belli.
- Może to był tylko sen i Hubert też mi się przyśnił ...- pomyślałam ,ale wiedziałam, że to było na prawdę.
* * * * * * * * *
Sama się dziwie ,że taki długi rozdział napisałam ;]
w następnych rozdziałach akcja jeszcze bardziej się rozkręci * -*
Piszcie komentarze- jak wam się podoba i dodawajcie się do obserwujących.
*-* Carolina
* Oczami Loli *
- Jeny czyżbyśmy wracali się do epoki neolitu - pomyślałam wysiadając z autokaru.
Jechaliśmy cztery nudne godziny, bo kierowca prowadził 10 km/h, to jeszcze idziemy do
jakiegoś lasku. My niby mamy tutaj mieszkać?! W szałasach i bez porządnego WC.
- Dla mnie w sumie to niezła frajda - pomyślałam szturchając Belle łokciem.
- To co teraz robimy?- zapytałam przyjaciółkę patrząc się na pozostałe osoby,było ich spora grupka.
- Sądzę, że będą nas rozdzielać na jakieś grupy -odpowiedziała .
- Dobra, chodźmy się zapytać tego przystojnego opiekuna w jakiej jesteśmy grupie - pociągnęłam
ją za rękaw.
- Raczej ciasteczko do schrupania nie opiekun -rozmarzyła się Bella.
- Schrupiesz go jutro na śniadanie -mruknęłam.
- Dzień dobry - zaczęła Bella.
- Cześć, czegoś potrzebujecie dziewczyny? - zapytał uśmiechając się słodko.
- Nom, nie wiemy w jakiej jesteśmy grupie - powiedziałam.
- Proszę podać imię i nazwisko.
- Ula Collins, Karolina Dawson - przedstawiłyśmy się.
- Ty jesteś tą dziewczyną .która zajęła pierwsze miejsce w Konkursie Młodych Poetów . Obserwowałem twoje poczynania od początku i przyznam, że jesteś świetna - zwrócił się podekscytowany do Belli.
- Yyy ... tak to ja - odpowiedziała speszona Bella.
- Miło mi was poznać ,jesteście w mojej grupie ,,Różowe Pingwiny ''. Tam jest wasz szałas, o 19.00 mamy spotkane zapoznawcze w naszej grupie.
- Dzięki - mruknęła na pożegnanie Ula.W szałasie były dwie dziewczyny - pewnie lokatorki.
- WOW ! Są łóżka polowe, cztery szafki, stolik i dwie lampy naftowe. Nie jest tak źle - pomyślałam.
- Cześć, jestem Elena a to Sandra.
- Hej.Ula, Karolina - przywitałyśmy się.
- Jesteście w grupie z Adamem ...jakimś tam.Tym gościem stojącym przed szałasami -zapytała Sandra.
Widziałam iskierki w jej oczach i Belli .Wiadomo, że będzie zgrzyt jak dwóm dziewczynom podoba się jeden facet.
O 18. 00 była pyszna kolacja.Gdy poszłam odnieść talerz okazało się ,że kucharkami są ładni harcerze w moim wieku. Był też jeden starszy może 18 lat, normalnie ,, Cudu ''. Stałam tam z otworzona buzią i gałami na wierzchu.Od patrzenia się talerz wypadł mi z ręki i się potłukł. Schyliłam się, żeby to wysprzątać.
- Nie! Zostaw to, pokaleczysz się - powiedział chłopak ,,Apollo'' delikatnie dotykając mojej dłoni.
- OMG !!! On mnie dotknął, zaraz tu zemdleję -pomyślałam czerwieniąc się.Nie mogła oderwać wzroku od tego chłopaka ...
- W porządku ? - zapytał zatroskany.
- Tak. O cholera sorry za ten talerz - sapnęłam czerwieniąc się.
- Każdemu się może zdarzyć, a tak poza tym jestem Hubert - pomógł mi wstać.
Hubert- podoba mi się - zamyśliłam się. - A ty masz jakieś imię?
- Ech, Karolina jestem - rzuciłam szybko.
- Ładne imię - powiedział uwodzicielsko. - Dzięki. Miło było cie poznać -ruszyłam do stolika.
- Cała przyjemność po mojej stronie - krzyknął na pożegnanie. Jaki z niego dżentelmen.
- No w końcu, przytkało cię czy co!? - zapytała Bella.
- Miałam małą stłuczkę, ale nic mi nie jest - rzuciłam krótko. Nie chciałam nikomu mówić o Hubercie, przynajmniej jeszcze nie teraz.
- Ja cały czas gapię się na naszego opiekuna - mruknęła - i on też.
* * * *
W nocy nie mogłam spać.Głupio to zabrzmi, ale tęsknie za rodzicami - zastępczymi rodzicami.
Dwa lata temu dowiedziałam się, że jestem adoptowana. Chciałam przez to uciec z domu.
Bella mnie powstrzymała, chociaż ona też miała taki zamiar, ponieważ ojciec ją bił i molestował. Teraz mieszka tylko z mamą. Jesteśmy jak siostry. Cichutko wymknęłam się do lasku.
- Karolina, to ty ? - usłyszałam znajomy głos na sobą.
- Tak, a kto pyta? - powiedziałam z wahaniem. - To ja Hubert. Co ty tu robisz?
- Raczej co ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona.
- Usłyszałem czyjeś kroki. Myślałem, że się zgubiłaś- odpowiedział.
- Po prostu nie mogę zasnąć, więc wyszłam się przejść.
- Aha, ja też -uśmiechnął się słodko.
- Lepiej zgaś ta latarkę, bo ktoś nas zobacz.
- Boisz się, że nas razem nakryją - zapytała gasząc latarkę.
- Nie, tylko wolę tu posiedzieć niż w szałasie -odpowiedziałam.
- Wolę siedzieć z tobą - pomyślałam uśmiechając się do siebie.
- Powiedz mi coś o sobie jak już tu razem siedzimy - aha jak on to ,,razem '' akcentuje.
Zaczęłam mówić, nie lubię o sobie mówić, ale ufałam mu. Później on mówił o sobie, ale byłam tak wsłuchana w jego cudny głos, że nie rozumiałam za wiele. W końcu zasnęłam na ciepłym ramieniu Huberta. Jakimś cudem obudziłam się na swoim łóżku koło Belli.
- Może to był tylko sen i Hubert też mi się przyśnił ...- pomyślałam ,ale wiedziałam, że to było na prawdę.
* * * * * * * * *
Sama się dziwie ,że taki długi rozdział napisałam ;]
w następnych rozdziałach akcja jeszcze bardziej się rozkręci * -*
Piszcie komentarze- jak wam się podoba i dodawajcie się do obserwujących.
*-* Carolina
piątek, 16 marca 2012
Rozdział 1
24.07 wtorek - dom w okolicy Warszawy.
* Oczami Loli *
Od dawna nie mogłam się doczekać wyjazdu na Obóz Harcerski.
Jak zawsze na wakacjach wstałam o 8 ...ileś tam, żeby pojeździć na rolkach - w końcu trzeba dbać o ciałko. Ubrałam bluzę, shorty i poszłam do kuchni ;]
Ups !Szok , szok, szok. Zatkało mnie. Na stole kuchennym leżała mama w rozpiętej koszuli, a tatuś na niej.
Musiałam to jakoś przerwać, żeby zjeść śniadanie.
- Yhm. Siemka wszystkim - zaczęłam zasłaniając oczy dłonią.
- O kur.. - zaklnęła mama, spychając tatę i zapinając guziki prześwitującej koszuli.
Minęło jakieś 10 min. zanim doszłam do siebie po tym widoku ...
- Czy wy nie powinniście być w pracy o tej godzinie? - zapytałam wyjmując mleczko płatki kukurydziane.
- Tak, kochanie. Ale chcemy się z tobą pożegnać, w końcu wyjeżdżasz na dwa tygodnie.
- Aż two tygodnie spokoju - pomyślałam uśmiechając się do siebie .
- Ach tak. Tylko zamiast mną zajmowaliście się tutaj ...sobą. Hallo tu się je!!! - przypomniałam.
- A co ty taka odszczekana jesteś? -rzucił szybko ojciec robiąc sobie niedietetycznego tosta.
- Hm. No w końcu jestem waszą córeczką - odpowiedziałam śmiejąc się.
- Właśnie o tym chcieliśmy z tobą porozmawiać .
- Ale, że o czym? - zapytałam udając, że nie wiem o co chodzi.
- O ... miłości -powiedział szybko ojciec.
- Aha, nom słucham - powiedziałam udając obojętną, ale z trudem powstrzymywałam śmiech.
- Masz prawie 17 lat, gdybyś na obozie poznała jakiegoś fajnego chłopaka i ...nie pohamowalibyście się - powiedziała mama do mnie mama z wahaniem.
- Nie przeciągajmy. Nie waż mi się całować, obściskiwać z nikim a już na pewno uprawiać sex.
A jeżeli nie to przynajmniej o gumkach pamiętajcie - przerwał jej tata rzucając mi na stół paczkę DureXów .
O jeny, jaka ciemnota. Nie spodziewałam się rano takiego kazania.
- Po pierwsze już dawno się całowałam itp. a jeśli chodzi o współżycie -rzuciłam bez wahań- To nie mam zamiaru stracić jeszcze dziewictwa - powiedziałam z nieudawaną powagą.
- Więc się rozumiemy ? - pokiwałam głową.
- Yes ,a teraz wojna - krzyknęłam strzelając prezerwatywami w staruszków. Jedna wpadła mamuśce w dekolt ,a tata od razu zaproponował ,że ją wyciągnie.Buhaha. Moi rodzice nie są jednak tacy źli.
* Rozmowa przez Skaypa *
Bella: hei.hai ,hello - krzyczała do mikrofonu .
Lolex: Co się tak drzesz. Niedługo będziemy musiały porozumiewać się na migi, bo ogłuchnę.
Bella: Spokojnie, jakby co to ci aparat słuchowy kupię. Gotowa?
Lolex: Spakowana jeszcze nie jestem.
Bella: No co ty? Dobra zbieraj brudne skarpety z podłogi, bo jedzie do ciebie Miś Jogi - powiedziała z rymowanką, jak zawsze w końcu pisze wiersze.
LoleX: Okej.
Bella: Będę za 10 min, a jak nie to wezmę wózek będzie szybciej ...
* Oczami Loli *
Od dawna nie mogłam się doczekać wyjazdu na Obóz Harcerski.
Jak zawsze na wakacjach wstałam o 8 ...ileś tam, żeby pojeździć na rolkach - w końcu trzeba dbać o ciałko. Ubrałam bluzę, shorty i poszłam do kuchni ;]
Ups !Szok , szok, szok. Zatkało mnie. Na stole kuchennym leżała mama w rozpiętej koszuli, a tatuś na niej.
Musiałam to jakoś przerwać, żeby zjeść śniadanie.
- Yhm. Siemka wszystkim - zaczęłam zasłaniając oczy dłonią.
- O kur.. - zaklnęła mama, spychając tatę i zapinając guziki prześwitującej koszuli.
Minęło jakieś 10 min. zanim doszłam do siebie po tym widoku ...
- Czy wy nie powinniście być w pracy o tej godzinie? - zapytałam wyjmując mleczko płatki kukurydziane.
- Tak, kochanie. Ale chcemy się z tobą pożegnać, w końcu wyjeżdżasz na dwa tygodnie.
- Aż two tygodnie spokoju - pomyślałam uśmiechając się do siebie .
- Ach tak. Tylko zamiast mną zajmowaliście się tutaj ...sobą. Hallo tu się je!!! - przypomniałam.
- A co ty taka odszczekana jesteś? -rzucił szybko ojciec robiąc sobie niedietetycznego tosta.
- Hm. No w końcu jestem waszą córeczką - odpowiedziałam śmiejąc się.
- Właśnie o tym chcieliśmy z tobą porozmawiać .
- Ale, że o czym? - zapytałam udając, że nie wiem o co chodzi.
- O ... miłości -powiedział szybko ojciec.
- Aha, nom słucham - powiedziałam udając obojętną, ale z trudem powstrzymywałam śmiech.
- Masz prawie 17 lat, gdybyś na obozie poznała jakiegoś fajnego chłopaka i ...nie pohamowalibyście się - powiedziała mama do mnie mama z wahaniem.
- Nie przeciągajmy. Nie waż mi się całować, obściskiwać z nikim a już na pewno uprawiać sex.
A jeżeli nie to przynajmniej o gumkach pamiętajcie - przerwał jej tata rzucając mi na stół paczkę DureXów .
O jeny, jaka ciemnota. Nie spodziewałam się rano takiego kazania.
- Po pierwsze już dawno się całowałam itp. a jeśli chodzi o współżycie -rzuciłam bez wahań- To nie mam zamiaru stracić jeszcze dziewictwa - powiedziałam z nieudawaną powagą.
- Więc się rozumiemy ? - pokiwałam głową.
- Yes ,a teraz wojna - krzyknęłam strzelając prezerwatywami w staruszków. Jedna wpadła mamuśce w dekolt ,a tata od razu zaproponował ,że ją wyciągnie.Buhaha. Moi rodzice nie są jednak tacy źli.
* Rozmowa przez Skaypa *
Bella: hei.hai ,hello - krzyczała do mikrofonu .
Lolex: Co się tak drzesz. Niedługo będziemy musiały porozumiewać się na migi, bo ogłuchnę.
Bella: Spokojnie, jakby co to ci aparat słuchowy kupię. Gotowa?
Lolex: Spakowana jeszcze nie jestem.
Bella: No co ty? Dobra zbieraj brudne skarpety z podłogi, bo jedzie do ciebie Miś Jogi - powiedziała z rymowanką, jak zawsze w końcu pisze wiersze.
LoleX: Okej.
Bella: Będę za 10 min, a jak nie to wezmę wózek będzie szybciej ...
Bohaterzy
Bohaterki
Karolina ;] Lola. Główna bohaterka, ma 16 lat.
Jest zabawną, sympatyczną dziewczyną.
Te wakacje spędza na Obozie Harcerskim z przyjaciółką
Bellą, znają się od dziecka.
Uwielbia tańczyć i oglądać horrory.
Na wyjeździe spotyka swoja prawdziwą miłość.
Ula ;]Bella. Ma 17 lat, z Lolą przyjaźni się od zawsze. Chce zostać aktorka i zamieszkać w Londynie. Jej pasja jest pisanie wierszy i piosenek. Jest zwykłą, ale niesamowita nastolatką. Na obozie chce przeżyć niezapomniane przygody ;]
\
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




