30.07-Przyjazd rodziców Loli
*Oczami Uli*
Lola przeleżała 2 dni u pielęgniarki. Hubert i ja cały czas przy niej byliśmy. Nie wiem co było gorsze to, że ojciec mnie molestował, czy że Karolinę chciały zgwałcić jakieś zbiry. Kiedy się obudziła badali ją 3 razy. Później rodzice chcieli zabrać ją z obozu, ale zrobiła im awanturę.
- Kochanie zabierzmy cię z tąd. Już zamówiliśmy dla cb psychologa, bo...
- Że co?!To ja zbierałam kasę a nie wyi nie możecie mnie stąd zabrać do końca obozu.
- Nie ma mowy! Wracasz z nami do Warszawy.Koniec kropka. Teraz z ojcem idziemy do waszego opiekuna wypisać cię.- Nie pozwolę no to. Pobiegłam do Huberta.
- Cholera! Rodzice Loil chcą ją stąd zabrać.
- Fuck. Przecież ona tego nie chce. Idę ich przekonać.
-Szybko bo poszli ją wypisać- no i poszedł.
-Jula!-zawołała mnie mama Loli. Czy tak trudno jest zapamiętać moje imię?!
-Tak ciociu?
-Wracasz z nami - pociągnęła mnie do szłasu Adama.
-O nie, nie, nie. Ja tu zostaję!-zaprotestowałam. Na miejscu był już Hubert, Adam i Lola.Ukochany mijej przyjaciólki podszedł do cioci i wujka.
-Niech dziewczyny jeszcze zostanął. Kocham Karolinę-wyjaśnił. Zrobił na mie wrażenie.
-Phi...jest ten obóz, będzie następny. Jakoś przeżyjecie bez sb. To tylko szczenięce zauroczenie-powiedział tata Loli.
-No watpię!-z Karoliną zaczęłyśmy sie z nimi kłócić. Zauważyłam że chłopcy delikatnie skinęli głowami do sb. Adam podszedł do mnie.Ujął moją twarz w dłonie i zaczął namiętnie całować. Hubert zrobił to samo.
-Dobra niech wam będzie.A tak wgl to używajcie prezerwatyw-ciocia puściła mi oczko. Przewróciłam oczami. -Wiesz Julciu chcemy cię adoptować.
-Mamusiu naprawdę zrobiła byś to? - Karolina przytuliła rodziców.
-Jesli Ula sie zgodzi - popatrzyli na mnie wyczekująco.
-Zgadzam się. Ale mój ojciec...-pokręciłam przecząco głową.
-Nie martw sie załatwimy to-zapewnili mnie.Pojechali...Adam obja mnie w pasie i szepną.
-Pójdziesz ze mna na spacer?- zapytał. Skinęłam głową.
-Kochana tylko zero seksu.- powiedziała Lola.Wybuchłyśmy śmiechem.
-Chodź pokażę ci fajne miejsce nad jeziorem - wziął mnie za rekę.
-Ale przecież...-nie pozwolił mi skończyć.
-Uciekniemy - podobał mi sie ten plan. 20 min. później byliśmy nad pięknym jeziorem.Weszliśmy do niewielkiej łódki.
-I jak ci się podoba mała - zapytał gdy byliśmy na środku.
-Nie nazywaj mnie "mała".
-Bo? - drażnił sie ze mną. Usiadłam na nim okrakiem, łódka przechyliła sie tak że stopy miałam zamoczone w wodzie. Ha i co teraz powiesz?-czułam zwycięstwo.
- Że cie kocham - nachyliłam sie i pocałowałam go.
- Ja cb też.
[...] Później gdy wracalismy musielismy uważać na opiekunów innych grup. Nie chciałam wylecieć za ucieczkę. Siedzieliśmy jeszcze chwilę pod mostem.
Wróciliśmy do obozu... Było naprawde późno.
__________________________
Mam nadzieję, że się podoba zapraszam również na bloga http://just2knowurname.blogspot.com/.
Komentujcie... *_* Ula

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz