wtorek, 20 marca 2012

Rozdział 3

   26.07 czwartek - Jezioro w pobliżu obozu na Mazurach.
 *Oczami Belli* 
-Dziewczyny idziemy nad jezioro-powiedział opiekun. On jest taki cudowny, i też zajmuje się poezją.
-Ok. Dobrze-powiedziałyśmy chórem.
-I weźcie ze sobą stroje kąpielowe-mrukną wychodząc.
-Uuu...w końcu będziemy mogły się wykąpać...-krzyknęłam uradowana.
Po 15 min. byłyśmy gotowe. Do jeziora nie było daleko, szłyśmy jakieś pół godz.
-Jesteśmy na miejscu, rozłóżcie koce i możecie wchodzić do wody-powiedział Adam świecąc oczkami.Uśmiechnęłam się do niego.UUU puścił mi oczko.
-Niech się pan odwróci-krzyknęła Lola ściągając bluzkę.
-Yh.Ale ja muszę was pilnować, gdybyście...-nie dokończył.
-Mamy zamiar kąpać się nago-uśmiechnęłam się do niego słodko-Prawda dziewczyny?
-No jasne, oczywiście-krzyczały ucieszone dziewczyny.Grupa składa się 10 ( 16-17 lat ) dziewczyn.
-No dobrze odwrócę się, ale tylko na chwilę żebyście mogły się rozebrać.Tylko proszę siedzieć w wodzie po samą szyję, gdy będziecie wychodzić to krzyczcie.
Szybko wskoczyłyśmy do lodowatej wody.
-Ale czadowsko, kąpiemy się nago przy facecie-powiedziała mi do ucha Lola.
-Prz przystojnym facecie.-poprawiłam ją.
Grałyśmy w piłkę.Adam cały czas na mnie zerkał.Pomachałam mu.Poczułam, że ktoś ciągnie mnie do tyłu.
-Co ty kurwa robisz?-zapytała wkurzona Sandra.
-Flirtuję z Adamem?!-Wyszarpnęłam rękę z jej uścisku/
-On jest mój.
-Jakoś on tak nie uważa-odpyskowałam jej.To ja go kocham!!!
-Adam nie lubi takich modniś jak ty-wykrzyczała mi prosto w twarz.
-Przynajmniej nie jestem nie jestem taką wieśniarą-uśmiechnęłam się złośliwie.
-Coś ty powiedziała.Zabiję cię!!!-Idiotka rzuciła się na mnie.Pociągnęła mnie za włosy, ciągnęła w dół.Chciała mnie utopić.Musiałam się ratować, ale z tak grubym babskiem nie miałam szans.Zachłysnęłam się wodą, poczułam że spadam...

***

Obudziłam się w jakimś szałasie.Odwróciłam się.Był za mną Adam.Szybko popatrzyłam na mój ubiór.
Ups... byłam w jakiejś koszuli.Zaczęłam ją naciągać na uda.Chłopak zaśmiał się.
-Jak się czujesz?-zapytał z troską w głosie.
-Nie wiem.Jakoś dziwnie.
-Mogę to zmienić-uniosłam jedną brew do góry.Pochylił się i mnie pocałował.Wow...on mnie, też kocha.
-Ula!Nic ci nie jest?-wparowała do szałasu Karolina.Odsunęłam się od Adama.
-Nie, ale opowiedz mi co się stało?-poprosiłam.Ukochany wyszedł.Zostałyśmy same.

1 komentarz: