poniedziałek, 19 marca 2012

Rozdział 2

  25.07 środa -Obóz Harcerski na Mazurach.
* Oczami Loli *
 - Jeny czyżbyśmy wracali się do epoki neolitu - pomyślałam wysiadając z autokaru.
Jechaliśmy cztery nudne  godziny, bo kierowca prowadził 10 km/h, to jeszcze idziemy do
 jakiegoś lasku. My niby mamy tutaj mieszkać?! W szałasach i bez porządnego WC.
 - Dla mnie w sumie to niezła frajda - pomyślałam szturchając Belle łokciem.
 - To co teraz robimy?- zapytałam przyjaciółkę patrząc się na pozostałe osoby,było ich spora grupka.
 - Sądzę, że będą nas rozdzielać na jakieś grupy -odpowiedziała .
 - Dobra, chodźmy się zapytać tego przystojnego opiekuna w jakiej jesteśmy grupie - pociągnęłam
ją za rękaw.
 - Raczej ciasteczko do schrupania nie opiekun -rozmarzyła się Bella.
 - Schrupiesz go jutro na śniadanie -mruknęłam.
 - Dzień dobry - zaczęła Bella.
 - Cześć, czegoś  potrzebujecie dziewczyny? - zapytał uśmiechając się słodko.
 - Nom, nie wiemy w jakiej jesteśmy grupie - powiedziałam.
 - Proszę podać imię i nazwisko.
 - Ula Collins, Karolina Dawson - przedstawiłyśmy się.
 - Ty jesteś tą dziewczyną .która zajęła pierwsze miejsce w Konkursie Młodych Poetów . Obserwowałem twoje poczynania od początku i przyznam, że jesteś świetna - zwrócił się podekscytowany do Belli.
 - Yyy ... tak to ja - odpowiedziała speszona Bella.
 - Miło mi was poznać ,jesteście w mojej grupie ,,Różowe Pingwiny ''. Tam jest wasz szałas, o 19.00 mamy spotkane zapoznawcze w naszej  grupie.
 - Dzięki - mruknęła na pożegnanie Ula.W szałasie były dwie dziewczyny - pewnie lokatorki.
 - WOW ! Są łóżka polowe, cztery szafki, stolik i dwie lampy naftowe. Nie jest tak źle - pomyślałam.
 - Cześć, jestem Elena a to Sandra.
 - Hej.Ula, Karolina - przywitałyśmy się.
 - Jesteście w grupie z Adamem ...jakimś tam.Tym gościem stojącym przed szałasami -zapytała Sandra.
Widziałam iskierki w jej oczach i Belli .Wiadomo, że będzie zgrzyt jak dwóm dziewczynom podoba się jeden facet.

O 18. 00 była pyszna kolacja.Gdy poszłam odnieść talerz okazało się ,że kucharkami są ładni harcerze w moim wieku. Był też jeden starszy może 18 lat, normalnie ,, Cudu ''. Stałam tam z otworzona buzią i gałami na wierzchu.Od patrzenia się talerz wypadł mi z ręki i się potłukł. Schyliłam się, żeby to wysprzątać.
 - Nie! Zostaw to, pokaleczysz się - powiedział chłopak ,,Apollo'' delikatnie dotykając mojej dłoni.
 - OMG !!! On mnie dotknął, zaraz tu zemdleję -pomyślałam czerwieniąc się.Nie mogła oderwać wzroku od tego chłopaka ...
 - W porządku ? - zapytał zatroskany.
 - Tak. O cholera sorry za ten talerz - sapnęłam czerwieniąc się.
 - Każdemu się może zdarzyć, a tak poza tym jestem Hubert - pomógł mi wstać.
Hubert- podoba mi się - zamyśliłam się. - A ty masz jakieś imię?
 - Ech, Karolina jestem - rzuciłam szybko.
 - Ładne imię - powiedział uwodzicielsko. - Dzięki. Miło było cie poznać -ruszyłam do stolika.
 - Cała przyjemność po mojej stronie - krzyknął na pożegnanie. Jaki z niego dżentelmen.
 - No w końcu, przytkało cię czy co!? - zapytała Bella.
 - Miałam małą stłuczkę, ale nic mi nie jest - rzuciłam krótko. Nie chciałam nikomu mówić o Hubercie, przynajmniej jeszcze nie teraz.
 - Ja cały czas gapię się na naszego opiekuna - mruknęła - i on też.
 * * * *
 W nocy nie mogłam spać.Głupio to zabrzmi, ale tęsknie za rodzicami - zastępczymi rodzicami.
 Dwa lata temu dowiedziałam się, że jestem adoptowana. Chciałam przez to uciec z domu.
 Bella mnie powstrzymała, chociaż ona też miała taki zamiar, ponieważ ojciec ją bił i molestował. Teraz mieszka tylko z mamą. Jesteśmy jak siostry. Cichutko wymknęłam się do lasku.
 - Karolina, to ty ? - usłyszałam znajomy głos na sobą.
 - Tak, a kto pyta? - powiedziałam z wahaniem. - To ja Hubert. Co ty tu robisz?
 - Raczej co ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona.
 - Usłyszałem czyjeś kroki. Myślałem, że się zgubiłaś- odpowiedział.
 - Po prostu nie mogę zasnąć, więc wyszłam się przejść.
 -  Aha, ja też -uśmiechnął się słodko.
 - Lepiej zgaś ta latarkę, bo ktoś nas zobacz.
 - Boisz się, że nas razem nakryją - zapytała gasząc latarkę.
 - Nie, tylko wolę tu posiedzieć niż w szałasie -odpowiedziałam.
  - Wolę siedzieć z tobą - pomyślałam uśmiechając się do siebie.
 - Powiedz mi coś o sobie jak już tu razem siedzimy - aha jak on to ,,razem '' akcentuje.
Zaczęłam mówić, nie lubię o sobie mówić, ale ufałam mu. Później on mówił o sobie, ale byłam tak wsłuchana w jego cudny głos, że nie rozumiałam za wiele. W końcu zasnęłam na ciepłym  ramieniu Huberta. Jakimś cudem obudziłam się na swoim łóżku koło Belli.
 - Może to był tylko sen i Hubert też mi się przyśnił ...- pomyślałam ,ale wiedziałam, że to było na prawdę.

* * * * * * * * *
     Sama się dziwie ,że taki długi rozdział napisałam ;]
w następnych rozdziałach akcja jeszcze bardziej się rozkręci * -*
Piszcie komentarze- jak wam się podoba  i dodawajcie  się do obserwujących.

 *-* Carolina
  

 

3 komentarze:

  1. świetny rozdział ;] ciekawie *-*
    czekam na następne

    OdpowiedzUsuń
  2. 54 yr old Information Systems Manager Jamal Foote, hailing from Leduc enjoys watching movies like "Christmas Toy, The" and Hunting. Took a trip to San Marino Historic Centre and Mount Titano and drives a Chevrolet Corvette L88. przeczytac pelne informacje o

    OdpowiedzUsuń