* Oczami Loli *
- Jeny czyżbyśmy wracali się do epoki neolitu - pomyślałam wysiadając z autokaru.
Jechaliśmy cztery nudne godziny, bo kierowca prowadził 10 km/h, to jeszcze idziemy do
jakiegoś lasku. My niby mamy tutaj mieszkać?! W szałasach i bez porządnego WC.
- Dla mnie w sumie to niezła frajda - pomyślałam szturchając Belle łokciem.
- To co teraz robimy?- zapytałam przyjaciółkę patrząc się na pozostałe osoby,było ich spora grupka.
- Sądzę, że będą nas rozdzielać na jakieś grupy -odpowiedziała .
- Dobra, chodźmy się zapytać tego przystojnego opiekuna w jakiej jesteśmy grupie - pociągnęłam
ją za rękaw.
- Raczej ciasteczko do schrupania nie opiekun -rozmarzyła się Bella.
- Schrupiesz go jutro na śniadanie -mruknęłam.
- Dzień dobry - zaczęła Bella.
- Cześć, czegoś potrzebujecie dziewczyny? - zapytał uśmiechając się słodko.
- Nom, nie wiemy w jakiej jesteśmy grupie - powiedziałam.
- Proszę podać imię i nazwisko.
- Ula Collins, Karolina Dawson - przedstawiłyśmy się.
- Ty jesteś tą dziewczyną .która zajęła pierwsze miejsce w Konkursie Młodych Poetów . Obserwowałem twoje poczynania od początku i przyznam, że jesteś świetna - zwrócił się podekscytowany do Belli.
- Yyy ... tak to ja - odpowiedziała speszona Bella.
- Miło mi was poznać ,jesteście w mojej grupie ,,Różowe Pingwiny ''. Tam jest wasz szałas, o 19.00 mamy spotkane zapoznawcze w naszej grupie.
- Dzięki - mruknęła na pożegnanie Ula.W szałasie były dwie dziewczyny - pewnie lokatorki.
- WOW ! Są łóżka polowe, cztery szafki, stolik i dwie lampy naftowe. Nie jest tak źle - pomyślałam.
- Cześć, jestem Elena a to Sandra.
- Hej.Ula, Karolina - przywitałyśmy się.
- Jesteście w grupie z Adamem ...jakimś tam.Tym gościem stojącym przed szałasami -zapytała Sandra.
Widziałam iskierki w jej oczach i Belli .Wiadomo, że będzie zgrzyt jak dwóm dziewczynom podoba się jeden facet.
O 18. 00 była pyszna kolacja.Gdy poszłam odnieść talerz okazało się ,że kucharkami są ładni harcerze w moim wieku. Był też jeden starszy może 18 lat, normalnie ,, Cudu ''. Stałam tam z otworzona buzią i gałami na wierzchu.Od patrzenia się talerz wypadł mi z ręki i się potłukł. Schyliłam się, żeby to wysprzątać.
- Nie! Zostaw to, pokaleczysz się - powiedział chłopak ,,Apollo'' delikatnie dotykając mojej dłoni.
- OMG !!! On mnie dotknął, zaraz tu zemdleję -pomyślałam czerwieniąc się.Nie mogła oderwać wzroku od tego chłopaka ...
- W porządku ? - zapytał zatroskany.
- Tak. O cholera sorry za ten talerz - sapnęłam czerwieniąc się.
- Każdemu się może zdarzyć, a tak poza tym jestem Hubert - pomógł mi wstać.
Hubert- podoba mi się - zamyśliłam się. - A ty masz jakieś imię?
- Ech, Karolina jestem - rzuciłam szybko.
- Ładne imię - powiedział uwodzicielsko. - Dzięki. Miło było cie poznać -ruszyłam do stolika.
- Cała przyjemność po mojej stronie - krzyknął na pożegnanie. Jaki z niego dżentelmen.
- No w końcu, przytkało cię czy co!? - zapytała Bella.
- Miałam małą stłuczkę, ale nic mi nie jest - rzuciłam krótko. Nie chciałam nikomu mówić o Hubercie, przynajmniej jeszcze nie teraz.
- Ja cały czas gapię się na naszego opiekuna - mruknęła - i on też.
* * * *
W nocy nie mogłam spać.Głupio to zabrzmi, ale tęsknie za rodzicami - zastępczymi rodzicami.
Dwa lata temu dowiedziałam się, że jestem adoptowana. Chciałam przez to uciec z domu.
Bella mnie powstrzymała, chociaż ona też miała taki zamiar, ponieważ ojciec ją bił i molestował. Teraz mieszka tylko z mamą. Jesteśmy jak siostry. Cichutko wymknęłam się do lasku.
- Karolina, to ty ? - usłyszałam znajomy głos na sobą.
- Tak, a kto pyta? - powiedziałam z wahaniem. - To ja Hubert. Co ty tu robisz?
- Raczej co ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona.
- Usłyszałem czyjeś kroki. Myślałem, że się zgubiłaś- odpowiedział.
- Po prostu nie mogę zasnąć, więc wyszłam się przejść.
- Aha, ja też -uśmiechnął się słodko.
- Lepiej zgaś ta latarkę, bo ktoś nas zobacz.
- Boisz się, że nas razem nakryją - zapytała gasząc latarkę.
- Nie, tylko wolę tu posiedzieć niż w szałasie -odpowiedziałam.
- Wolę siedzieć z tobą - pomyślałam uśmiechając się do siebie.
- Powiedz mi coś o sobie jak już tu razem siedzimy - aha jak on to ,,razem '' akcentuje.
Zaczęłam mówić, nie lubię o sobie mówić, ale ufałam mu. Później on mówił o sobie, ale byłam tak wsłuchana w jego cudny głos, że nie rozumiałam za wiele. W końcu zasnęłam na ciepłym ramieniu Huberta. Jakimś cudem obudziłam się na swoim łóżku koło Belli.
- Może to był tylko sen i Hubert też mi się przyśnił ...- pomyślałam ,ale wiedziałam, że to było na prawdę.
* * * * * * * * *
Sama się dziwie ,że taki długi rozdział napisałam ;]
w następnych rozdziałach akcja jeszcze bardziej się rozkręci * -*
Piszcie komentarze- jak wam się podoba i dodawajcie się do obserwujących.
*-* Carolina

świetny rozdział ;] ciekawie *-*
OdpowiedzUsuńczekam na następne
54 yr old Information Systems Manager Jamal Foote, hailing from Leduc enjoys watching movies like "Christmas Toy, The" and Hunting. Took a trip to San Marino Historic Centre and Mount Titano and drives a Chevrolet Corvette L88. przeczytac pelne informacje o
OdpowiedzUsuńadwokat rzeszow sprawy rozwodowe
OdpowiedzUsuń